Strona główna / Orkanówka
„Orkanówka"- jest to Dom Władysława Orkana wybitnego pisarza, poety i publicysty regionu Zagórzan.  Władysław Orkan urodził się 27 XI 1875 r. w Porębie Wielkiej, w kurnej chacie pod wzniesieniem zwanym Pustką. Naprawdę nazywał się Franciszek Smaciarz, a w 1898 r. zmienił nazwisko na Smreczyński. Władysław Orkan to pseudonim literacki. Orkanówkę zbudował w latach 1903-1906 za pieniądze uzyskane z honorarium za powieść „W Roztokach”. Orkanówka jest to drewniana willa wzniesiona w stylu podhalańskim, kryta gontem. Posiada trzy werandy, pięterko z pokojami gościnnymi oraz ciekawy fronton. Całość zdobiona jest motywami podhalańskimi, rzeźbionymi w drewnie. Autorem wszystkich zdobień jest Jan Bulas z Poręby Wielkiej.
 
 

Orkanówka to dom wielu kontrastów. Bywali w niej sławni ludzie, osobistości ówczesnego życia, jak również przychodziły tu wiejskie dzieci, które matka pisarza uczyła czytać. Po śmierci Orkana w latach II wojny światowej Orkanówka była schronieniem dla miejscowych partyzantów. Był okres gdzie w domu pisarza przebywała  grupa 32 skoczków spadochronowych desantu radzieckiego. Do Orkanówki kiedy w niej mieszkali głównie latem spadkobiercy Orkana przychodzili po pomoc ludzie chorzy, których to Wilhelmina Folejewska (żona pasierba) leczyła głównie ziołami. W rodzinie Orkana powtarzało się pewną opowieść z życia jego matki Katarzyny: Pewnego razu Kasia po ożenku z Maciejem poszła kopać ziemniaki. W tamtym roku był wyjątkowy nieurodzaj. Mimo, że skopała już duży kawałek pola to nie miała ani połowy koszyka ziemniaków. Była tym bardzo zmartwiona, wtem podeszło do niej dwoje pogorzelców , którym spalił się dom wraz z całym dobytkiem. To nieszczęście zmusiło ich do chodzenia przez wieś po prośbie.Nieśli na plecach worki, lecz choć obeszli już całą wieś nikt im nic nie dał, bo worki były puste na ich plecach. Kasia rozmyślała czy może dać tym biedakom ziemniaków , choć ma ich tak mało. Bała się awantury teściowej, że tak mało ma ziemniaków. Po namyśle wysypałazawartość koszyka do worka pogorzelców, ponieważ doszła do wniosku, że ona awanturę przeżyje a ci biedni pogorzelcy mogą umrzeć z głodu. Pogorzelcy widząc co Kasia uczyniła uklękli na polu, wyciągnęli ręce do nieba i w podzięce głośno prosili Boga o błogosławieństwo dla Kasi. Kasia wzruszona rozpłakała się. Kiedy pogorzelcy uszczęśliwieni odeszli Kasia znowu zaczęła kopać ziemniaki i o dziwo ziemniaki w nadzwyczajnej obfitości aż wysypywały się z pod krzaków. Ukopała ich tak dużo jak nigdy. Sąsiedzi przychodzili  podziwiać nadzwyczajny urodzaj i prosili Kasię aby im dała tych ziemniaków na rozsadę. Katarzynie od tej chwili nigdy ziemniaków nie brakowało. Ta pospolita kobieta była zdolna do bardzo dużych poświęceń by wykształcić synów. Była ona zdolna nawet do pieszych wędrówek- najpierw do Szczyrzyca a później przez osiem lat do Krakowa pokonywałaokoło 70 km nosząc synom żywność na plecach.

Podstawowym artykułem żywnościowym były ziemniaki, których zapas na zimę Katarzyna zawoziła do Krakowa wynajętą furmanką. Inne produkty musiały być dostarczane systematycznie. Co miesiąc brała tłumok z żywnością, owinięty płótnem, którego rogi wiązano węzłem z przodu. Od grubego węzła robiła się rana na piersiach. Jak rana się zagoiła to mogła znowu wyruszyć z żywnością.

Przytoczę jeszcze wydarzenie z życia ojca Wł. Orkana – Macieja świadczące o jego dobroci. Pewnego ranka Maciej klęcząc przy oknie odmawiał pacierz i nagle odezwał się do żony tymi słowami: oj Kasiu ale też tu będzie zaraz piekło

Co ty mówisz, co się stało?- pyta Kasia

Przed chwilą kura sąsiadki- samotnej wdowy podeszła pod nasze okno i zdechła. I rzeczywiście za chwilę, gdy sąsiadka spostrzegła nieżywa kurę zaczęła wrzeszczeć, że to Maciej jej kurę zabił. Nie pomogły tłumaczenia a wyzwiska sypały się jak z rękawa. Po awanturze każde poszło do swoich zajęć. W południe Kasia wracając do domu z pola spostrzegła, że ktoś kosi zboże kłótliwej sąsiadki. Gdy podeszła bliżej, poznała, że to jej mąż kosi zboże sąsiadki i mówi do niego: I ty jej jeszcze zboże kosisz po tych obelgach jakie pod twoim adresem powiedziała? A Maciej jej na to: oj Kasiu a kto jej ma to zrobić? Kasia zrozumiała po tym wydarzeniu jakim człowiekiem jest jej mąż i mówi do niego: Toś ty Maciek lepszy niż ja. Sąsiadka gdy zobaczyła skoszone pole podeszła do Macieja objęła go za nogi i ze łzami w oczach prosiła go o przebaczenie bo człowiek w złości czasem nie zastanowi się co mówi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O Zosi

Zosia była poetką. Kiedy w 1927r. zdała maturę w Zakopanem, pojechała do „Orkanówki” do Poręby i tam napisała swój proroczy wiersz „Chciałabym umrzeć młodą”. I tak się stało w 3 lata po napisaniu wiersza. Niestety Orkan-jej ojciec nie był na pogrzebie córki. Zmarł on w niespełna 3 tygodnie przed Zosią. W 1930 rok był tragiczny dla rodziny. 1 marca zmarła siostra Orkana – Maria, 14 maja zmarł Orkan a 3 czerwca jego córka Zosia. Jego matka ich przeżyła. Zmarła w 1936r. mając 90lat. Zosia była jedynym dzieckiem Wł. Orkana. Wychowywała ją w Zakopanem siostra Orkana – Maria. Zosia była czasem niegrzeczną dziewczynką więc razu pewnego ciocia za jakieś przewinienie zamknęła Zosię za karę w spiżarce przy kuchni. Zosia wrzeszczała w niebogłosy i nagle ucichła. Ciocia zaniepokojona ciszą otworzyła drzwi i zobaczyła Zosię umorusaną za słoikiem otwartym z konfiturami w rękach. Zosia widząc ciocię spytała figlarnie: Ciociu a zamkniesz mnie jeszcze w spiżarni?.

Tę opowieść i wiele innych możecie usłyszeć gdy znajdziecie chwile aby odwiedzić muzeum – Dom Wł. Orkana w Porębie Wielkiej. Kustosz tego muzeum opowiada zwiedzającym nie tylko o życiu i twórczości ale również historie z życia wzięte Wł. Orkana i jego bliskich. Do Orkanówki można również przyjechać na rożne imprezy tam organizowane a to: Majówka u Orkana, Zlot Szkół im. Wł.Orkana oraz Posiady zagórzańskie.

Muzeum otwarte jest dla zwiedzających od wtorku do soboty od 9 do 16 a także w dni wolne czy po godzinach po wcześniejszym umówieniu się telefonicznie: 608 731 557





















 

IAP Portal - (C)opyright by Interaktywna Polska